![]() ![]() |
Post
#81
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 375 Pomógł: 20 Dołączył: 28.07.2006 Ostrzeżenie: (0%)
|
Cytat Poza tym uczysz się za pieniądze podatników W II i III klasie LO są przeznaczone DOKŁADNIE po 2 godziny informatyki, więc argument nietrafiony. Nikt nie rozlicza z poziomu lekcji.Nie ma żadnych nadzwyczajnych wymagań. Przeczytaj jeszcze raz wszystkie posty. Nikt nie zmusza do Asm, PHP, Javy, inżynierii programowania, budowy aplikacji na komórkę, wiedzy o wszystkich podzespołach lub elementach sieci albo komend Linuksa... Po prostu przerabia się podstawy algorytmiki i jakiegoś języka programowania (np. C++), ale przydałoby się dociągnąć naukę do końca. A potem - co będzie klasie odpowiadać najlepiej (np. sieci, bazy danych, sprzęt, aplikacje okienkowe). Tylko NIC NA SIŁĘ. Jeśli jest kilku zainteresowanych rozwiązywaniem zadań algorytmicznych, a reszta czym innym lub woli mieć więcej luzu - czemu nie. Ktoś już na swoim blogu napisał, że szkoła powinna zapewnić możliwości rozwoju. Oczywiście, że zapewnia, ale pod 1 warunkiem, że uczysz się sam, a nauczyciel tylko może pomóc. A może jednak warto czymś zainteresować klasę? (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) Zakładając wątek, chciałem zwrócić uwagę na całokształt (niektórzy pewnie nie lubią tego słowa). Mam nadzieję, że ten akapit przywróci rzeczową debatę i dojdziemy do ciekawych wniosków. Na razie nikt nie zaproponował swojej wizji programu informatyki na poszczególnych stopniach kariery uczniowskiej. Cytat Tak narzekasz na te programy biurowe Nigdzie nie napisałem, że programy biurowe powinny zniknąć z programu nauczania w LO, a wręcz przeciwnie - poparłem inicjatywę. Kłania się umiejętność czytania ze zrozumieniem.Chcemy mieć przecież wykształcone społeczeństwo (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) Ten post edytował WebCM 30.03.2010, 23:51:41 |
|
|
|
Post
#82
|
|
|
Administrator serwera Grupa: Developerzy Postów: 521 Pomógł: 13 Dołączył: 2.04.2004 Skąd: 52°24' N 16°56' E Ostrzeżenie: (0%)
|
Wcale, bo po co rozliczać cokolwiek? Ciekawe, że wykształcenie kosztuje i to nie mało ... A co do programów biurowych, to są wałkowane przez ileś lat z rzędu w szkołach, a ludzie i tak nie umieją ich obsługiwać i większość osób na nie narzeka. Ale fakt, że źle odebrałem Twoje słowa w tej kwestii (IMG:style_emoticons/default/tongue.gif)
|
|
|
|
Post
#83
|
|
|
Grupa: Moderatorzy Postów: 4 362 Pomógł: 714 Dołączył: 12.02.2009 Skąd: Jak się położę tak leżę :D |
Mike... Nie wyjeżdżaj mi z sarkazmem (IMG:style_emoticons/default/winksmiley.jpg) To byl tylko przykład osoby zmuszonej do nauki z powodu, niestety, ale nauczyciela, który podchodził do przedmiotu: "Dajcie mi człowieka. Sposób na uwalenie znajdę." a nikt z innych nauczycieli nie czuł się na tyle pewnie by przeciwdziałać takiemu obrotowi sprawy. Z dyrektorką szkoły mało kto z grona pedagogicznego chce wchodzić w szranki.
Gdy mowa o informatyce to wcale przecież nie musza umieć kosmosów. Ale oni nie potrafią nawet podstaw w dużej mierze. Dla nich wiedza na temat kompa poza włączeniem, wyłączeniem, obsługą przeglądarki w stopniu znikomym i kilku programów, także na poziomie minimum, to koniec wiedzy i aspiracji informatycznych. Co do wysokiego poziomu na inf, to do niego trzeba mieć podstawy matematyczne. A tenże przedmiot z roku na rok mial obniżane wymagania. W chwili obecnej przywrócenie matury z niego jest może i sluszne, ale należało by przywrocić takze zakres materiału. Bo to może połowa, góra 2/3 tego co było w czasie, gdy ja do liceum chodziłem. Informatyka to w dużej mierze logika. Począwszy od układów cyfrowych, poprzez algorytmy, systemy operacyjne, aż do języków programowania włącznie. Niestety w chwili obecnej wszelkie reformy dążą do odmóżdżenia. Zamiast wpajać samodzielne myślenie, uczą posługiwania sie schematami bez jakiegokolwiek wysiłku umysłowego. Klik, klik, klik. Co do luqa to ma on sporo racji, że obecnie mozna się zastanawiać nad sensem posyłania do liceum, mając do wyboru dobre technikum. Zwłaszcza w perspektywie dalszego kształcenia się w uczelni technicznej. Osoby nie nawykle do samodzielnej pracy polegną już na starcie, marnujac tylko pół roku, rok. Będzie tak jak z moim kuzynem - rówieśnikiem. Skończyliśmy to samo liceum, poszliśmy na dwie różne uczelnie techniczne. Ostatecznie po perturabacjach pewnych zrezygnował i poszedł na administrację, choć wiedzę w dziedzinie kompów i ich obsługi mieliśmy niemal identyczną. Ostatecznie gdy ja już broniłem dyplomu magisterskiego on mial bronić licencjat. W porównaniu do mnie był dwa lata w plecy, w porównaniu do osób po technikum - rok. By było dziwniej, to on był uznawany za lepszego w "te klocki" ode mnie bo z kompami mial styczność od dzieciństwa. Poległ jednak na elektronice i elektryce ( Teoria sygnałów i obwodów ), czyli czymś, co dla mnie, osoby lubiącej się grzebać w matmie, a od dziecka "muszącej" wszystko rozkręcić by sprawdzić jak działa ( oj dostało się wciery za rozkręcanie telefonów, radia, wkładanie różnych rzeczy do gniazdek itp. ), było dość przyjemne. Nie mogę się zgodzić co do systemu uprawnień w Windowsie i ich wyższości. Te pojawiły się tak naprawdę w linii NT w formie, która tylko początkowo wydaje się naturalna. Bo co mi daje prawo do usunięcia? Ono jest mało istotne w porównaniu do prawa wykonania choćby. Zresztą nie ukrywajmy jednego. Prawa na windzie to tylko drobna wariacja na temat uprawnień Unixowych. Bazowali w M$ na rozwiązaniach Unixowych, bazują i będzie M$ dalej dążył do coraz wierniejszej ich implementacji. Sorry Winnetou, ale popatrz na rozwój Windy na przestrzeni ostatnich 15 lat. Ten system coraz bardziej zbliża się w działaniu do swego konkurenta. Także graficznie. Wiesz jakie mialem pierwsze wrażenie po zobaczeniu Visty? Zerżnęli KDE! Do momentu gdy zauważyłem w menu logo z okienkiem, myślałem, że patrzę na pulpit właśnie tego środowiska graficznego. Graficznie Aero jest dla mnie zubożoną wersją KDE. To co on wprowadzał jako nowość, w KDE istniało od kilku lat już, jak choćby przezroczystości. Niby były one już w XP, ale były jeszcze dalekie od tego co oferowało KDE choćby rok wcześniej. Co do Excela i spółki to rozumiem, bo nie dalej niż miesiąc temu przyszła znajoma mojej kumpeli z pracy by jej zrobić w excelu wykres kołowy i liniowy z gotowego zestawu danych. Co prawda ostatni raz to robiłem jakoś 3-4 lata temu, ale zrobiłem szybciutko bo to żadna filozofia. Kliknąć w odpowiednie menu, wybrać zakres danych metodą drag&drop oraz tego typu parę kliknięć. Dla wielu to jednak magia. To samo mam choćby z edycją tekstow. TinyMCE tak lubiany, ma wiele błędów. Czy myślisz, że mi się za każdym razem chce tłumaczyć tej samej osobie jak wciąż ten sam jeden błąd usunąć? Ja daję widok html, wpisuje jeden, dwa drobiazgi i koniec. Ale wytłumacz to komuś, kto nie zna tego języka. Zgodzę się z chłopakami... Bo fajnie by było, gdyby było coś na poziomie, ale to nie jest realne... Ludzie nawet podstaw nie znają a Ty chcesz by lecieli coś co ich przerasta zazwyczaj? |
|
|
|
Post
#84
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 634 Pomógł: 14 Dołączył: 27.05.2006 Skąd: Berlin Ostrzeżenie: (0%)
|
konole:
Cytat Tak wolę ścierać się na lekcji z czymś trudniejszym i mniej intuicyjnym do obsługi, niż później tracić czas na to na studiach. Z tym to bym raczej poleciał do nauczyciela od matematyki a nie od informatyki... (IMG:style_emoticons/default/winksmiley.jpg) Pamiętam, że jakiś rocznik po moim miał tak, że już nie mieli pochodnych na maturze rozszerzonej to uczelnia musiala dorzucic im 4 godziny ćwiczeń z matmy na I i II semestrze żeby mogli się odnaleźć. Prawdę powiedziawszy, na studiach, zanim dojdziesz do programowania do połowa roku odleci Ci na drutach i matematykach, tak że na nic się przydadzą skomplikowane zagadnienia na lekcjach informatyki... |
|
|
|
Post
#85
|
|
|
Grupa: Przyjaciele php.pl Postów: 7 494 Pomógł: 302 Dołączył: 31.03.2004 Ostrzeżenie: (0%)
|
Gdy mowa o informatyce to wcale przecież nie musza umieć kosmosów. Ale oni nie potrafią nawet podstaw w dużej mierze. Dla nich wiedza na temat kompa poza włączeniem, wyłączeniem, obsługą przeglądarki w stopniu znikomym i kilku programów, także na poziomie minimum, to koniec wiedzy i aspiracji informatycznych. No i? Przecież nie każdy ma mieć więcej aspiracji. Tyle niektórym wystarczy i musisz się z tym pogodzić, że nie chcą tracić czasu na głupie komputery. Przestań mierzyć innych swoją przerośniętą miarą.
|
|
|
|
Post
#86
|
|
|
Grupa: Moderatorzy Postów: 6 072 Pomógł: 861 Dołączył: 10.12.2003 Skąd: Dąbrowa Górnicza |
Popieram mike'a i tych co są przeciwni zbyt wysokiemu poziomowi informatyki w szkołach. Według mnie szkoła powinna uczyć podstaw i pozwolić uczniom zapoznać się z ogólnym zarysem materiału z danej dziedziny. Podobnie jest zresztą na studiach. Miałem na nich prawo, bodajże na 4 roku. Jak wyglądały takie zajęcia? Ćwiczenia odbyły się dosłownie 3 razy (1 to "dzień dobry nazywam się tak i tak, idźcie do domu", 2 to "przyjechałem tylko powiedzieć, że za tydzień mnie nie będzie, do widzenia", 3 to oddanie referatów na zaliczenie). Oczywiście jest to wręcz kuriozalny przypadek, ale szczerze mówiąc cieszyłem się, że właśnie tak wyglądają zajęcia, a nie że prawo jest stawiane na równi z innymi (związanymi z kierunkiem) przedmiotami. Również inne przedmioty "poboczne" były traktowane po macoszemu (aczkolwiek tam zajęcia się odbywały). Nieraz rozmawiałem z ludźmi z innych kierunków i dziwili się oni, że u nas na badaniach operacyjnych nie było popłochu. Zajęcia odbywały się normalnie, ale bez jakiegoś ciśnienia. Natomiast na kierunku bliżej związanym z tym przedmiotem wykładowcy i ćwiczeniowcy zdecydowanie bardziej przykładali się do egzekwowania wiedzy.
Stwierdzenie: Cytat Przestań mierzyć innych swoją przerośniętą miarą. jest wg mnie kluczem w tym sporze. Nie każdy chce być programistą, nie każdego interesuje konsola linuksowa. Dlaczego tacy uczniowie mają mieć wysoko zawieszaną poprzeczkę tylko dlatego, że kilku innych uczniów ma duże aspiracje? Są przecież kółka informatyczne, a jeżeli nie ma to wystarczy zgłosić taką propozycję nauczycielowi. |
|
|
|
Post
#87
|
|
|
Grupa: Moderatorzy Postów: 4 362 Pomógł: 714 Dołączył: 12.02.2009 Skąd: Jak się położę tak leżę :D |
Nasty ma rację. Na studiach IT to matematyka i przedmioty techniczne pokroju elektronika, teoria sygnałów i obwodów, a nie zagadnienia informatyczne robią odsiew. Programowanie u mnie na poziomie "koszenia studentów" było dopiero gdzieś na 5 semestrze gdy weszła Analiza, projektowanie i programowanie obiektowe a na laborkach zaczęło się wykorzystywać STL oraz klasy algorytmów w C++. Głupio odpaść będąc już w połowie studiów, zwłaszcza, że coś się już wie (IMG:style_emoticons/default/winksmiley.jpg) Największy odsiew u mnie zrobiła chyba algebra. Studentom nie pomagały nawet dodatkowe godziny "wyrównujące poziom", które uczelnia przygotowała by uczniowie ze słabych szkół się podciągnęli. Ja przez większość czasu na przedmiotach matematycznych podczas 1 i 2 semestru spałem na wykładach bo przerabiałem to w liceum. Moja nauczycielka matmy nie robiła tego na odwal się i za to jej mogę dziękować. Dzięki temu miałem solidne podstawy. Znałem pochodne, całki, granice, czyli coś, co dla wielu było koszmarem. Oni musieli się tego uczyć w tempie ekspresowym, ja zaś w liceum miałem wiele godzin lekcyjnych na to, by poznać i zrozumieć te zagadnienia. Jak już też wspomniałem, informatyka to także dużo elektroniki wszelakiej, na której łatwo się wyłożyć. A w niej także wiele matmy (liczby zespolone, algebra Bolle'a, technika cyfrowa to jedna wielka binarka ). Kto ma słabe podstawy... polegnie.
Co do mierzenia swoją miarą, to nie robię tego. Rozumiem Cię mike i akceptuję, że ktoś nie chce się IT uczyć powyżej pewnego poziomu. Ale nie zaniżajmy go do poziomu zera. Sorry, ale jeśli ktoś w CV wpisuje biegłą znajomość Internetu, a po przyjściu na rekrutację stwierdza, że nie ma netu bo po prostu brak ikonki IE na pulpicie to ja się pytam "Halo! Z kim ja mam mieć do czynienia?". Przypadek autentyczny z rozmów kwalifikacyjnych słyszanych gdy szef robił rekrutację pokój obok. Ja o takich brakach w podstawach mówię, a nie tym, że ktoś nie umie odróżnić typu int od float. Nie jest programistą więc nie wymagam od niego czegoś co dla nas jest podstawami. Ale są pewne minima, które powinno się znać. Jeśli nawet ich brakuje to znaczy, że jest tragicznie. Chłopaki przytaczają obsługę Worda jako przykład wielokrotnie i mają rację. Ja do tej pory widzę mgr inż, który przejście do nowej strony rozwiązują poprzez wielokrotny Enter, aż treść się na kolejnej kartce znajdzie zamiast użyć złamania strony z Ctrl+Enter. A ponoć na jego obsługę przeznacza się wiele godzin w podstawówce, gimnazjum, liceum. Skąd więc takie elementarne braki w jego znajomości? Jeśli ktoś nie wierzy niech w podaniach/pismach włączy wyświetlanie znaków niedrukowalnych a się załamie nad formatowaniem tekstu. |
|
|
|
Post
#88
|
|
|
Grupa: Administratorzy Postów: 1 552 Pomógł: 211 Dołączył: 7.07.2009 Skąd: NJ |
Nie przenoś podstawówki do LO. Masz coś więcej do zasugerowania w temacie? Jakbym była złośliwa to napisałabym, że nie muszę, bo podstawówka sama się "przeniosła" parę lat temu do LO. Pisałam o przeciętnym Kowalskim (profil dowolny), któremu nie przyda się nic ponadto co wymieniłam. Liceum to czas, w którym możesz się jeszcze rozmyślić. To, że jesteś na profilu mat-inf nie obliguje Cię do podjęcia studiów w tym kierunku. Algorytmika i podstawy jakiegoś języka nikomu nie zaszkodzą, a nawet pomogą, żeby wiedzieć, o co w tym chodzi (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) Oczywiście, że nie zaszkodzą. Najpierw warto jednak nauczyć się jak obsługiwać pakiet biurowy. Tego, nikt przyjmując na studia nie sprawdza, a potem okazuje się, że ludzie robią spisy treści "z palca", bo nie ogarniają nagłówków w tekście. Dla mnie programowanie to temat na studia. Wszystkich wielce oburzonych na poziom informatyki w szkołach pytam: co Wam stoi na przeszkodzie w dokształcaniu się? Nauczyciele zabraniają ściągnąć kompilator po szkole? Dostaniecie gorszą ocenę za to, że poznaliście c++? I nie mówcie mi proszę, że chcecie to robić wyłącznie w czasie godzin lekcyjnych, ponieważ: - Sami przyznaliście, że ilość godzin jest strasznie mała, - Na studiach stwierdzicie, że w LO było cudownie, bo w ogóle ktoś raczył zacząć od postaw (zamiast słynnego "Dzień Dobry nazywam się XY i proszę napisać program), - Lektur przecież w klasie nie czytacie, - ...i do tego jesteście w końcu cholernie ambitni, |
|
|
|
Post
#89
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 726 Pomógł: 20 Dołączył: 8.12.2005 Skąd: Wrocław Ostrzeżenie: (0%)
|
Cytat Ja do tej pory widzę mgr inż, który przejście do nowej strony rozwiązują poprzez wielokrotny Enter, aż treść się na kolejnej kartce znajdzie zamiast użyć złamania strony z Ctrl+Enter. O to jest inny sposób (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) Zapamiętam.A poza tym biegłe posługiwanie się internetem, to sprawna umiejętność wyszukiwania żądanej treści, a nie wiedza na temat co zrobić jeżeli nam się ikonka zgubi. Która jeżeli nie znajduje się na pulpicie użytkownika, którego praca polega na używaniu tej że, to w najlepszym wypadku oznacza że admin od OS'ów jest dupą, a nie administratorem. |
|
|
|
Post
#90
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 37 Pomógł: 6 Dołączył: 22.10.2007 Skąd: /dev/null Ostrzeżenie: (0%)
|
Wszystkich wielce oburzonych na poziom informatyki w szkołach pytam: co Wam stoi na przeszkodzie w dokształcaniu się? Nauczyciele zabraniają ściągnąć kompilator po szkole? Nie zabraniają, ale fajnie by było gdyby nauczyciel przynajmniej powiedział że istnieje coś takiego jak kompilator i że jest dużo książek i informacji w internecie na ten temat. Żeby nie było takiej sytuacji, że przychodzą ludzie na informe studiować i nie wiedzą nawet co to jest kompilator("na moich tak się zdarzało") bo po prostu nikt im nie uświadomił, że takie coś istnieje i że informatyka to nie tylko windows i 'klik klik klik'. Liceum ogólnokształcące - nazwa mówi sama za siebie. Tony wiedzy z innych przedmiotów, a informatyka to windows i pakiet biurowy ? Jesteś pewna ? W ten sposób nawet nie zainteresujesz ludzi przedmiotem, a skąd oni mają wiedzieć o czymś takim jak kompilator ? od kolegi w szatni czy na "ośce"? czy może jednak jakieś podstawowe informacje by się przydały ? Ten post edytował morgan 31.03.2010, 10:24:52 |
|
|
|
Post
#91
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 726 Pomógł: 20 Dołączył: 8.12.2005 Skąd: Wrocław Ostrzeżenie: (0%)
|
Ale po co komuś wiedza co to jest kompilator,odbc itp? Tak samo nadal nie wiem po jaką cholerę ktoś tłoczył mi wiedzę na temat rodzajów wydm, podziałów mitochondriów, czy o co chodziło paru idiotom, którzy dostali w czambo od wieśniaków za zbędne robienie boruty, a obezwali to wszystko dupnym powstaniem krakowskim.
Jeżeli ktoś idzie na studia bez wiedzy co to jest kompilator, to oznacza że jest pustogłowym ignorantem i takich właśnie matołów powinno się odsiewać na 1 sesji. |
|
|
|
Post
#92
|
|
|
Grupa: Administratorzy Postów: 1 552 Pomógł: 211 Dołączył: 7.07.2009 Skąd: NJ |
morgan, raczysz żartować trochę (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) . Jeżeli ktoś wybiera kierunek studiów na "widzimisię" to świadczy to tylko o nim - ludzie zrozumcie, że studia nie są obowiązkowe! Jeżeli ktoś wybiera się na studia, to powinien zastanowić się nad swoją ścieżką kariery, czyli: jaka praca (i czy w ogóle jakaś) czeka mnie po skończeniu tego kierunku. Wtedy z przerażeniem odkrywa, że "to nie tylko windows i 'klik klik klik'" jak napisałeś.
Tona wiedzy z innych przedmiotów? Rozbawiłeś mnie. Te "kilka godzin" informatyki wystarczy, żeby nauczyć się formatować tekst w programie biurowym na potrzeby CV czy spisu treści do prac dyplomowych. Natomiast "kilka godzin" matematyki nie sprawi, że nauczysz się funkcjonować w społeczeństwie, w którym wymaga się umiejętności liczenia (chociażby własnych pieniędzy), niezależnie od tego czy jesteś mechanikiem, lekarzem czy kurierem w DHL. |
|
|
|
Post
#93
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 37 Pomógł: 6 Dołączył: 22.10.2007 Skąd: /dev/null Ostrzeżenie: (0%)
|
Ale po co komuś wiedza co to jest kompilator,odbc itp? Tak samo nadal nie wiem po jaką cholerę ktoś tłoczył mi wiedzę na temat rodzajów wydm, podziałów mitochondriów, czy o co chodziło paru idiotom, którzy dostali w czambo od wieśniaków za zbędne robienie boruty, a obezwali to wszystko dupnym powstaniem krakowskim. Jeżeli ktoś idzie na studia bez wiedzy co to jest kompilator, to oznacza że jest pustogłowym ignorantem i takich właśnie matołów powinno się odsiewać na 1 sesji. Ale co ty porównujesz w ogóle. Wiedzę, że istnieje kompilator można porównać co najwyżej do tego że komórka istnieje. Mylisz się, znam pare osób które idąc na studia nie wiedziały co to jest kompilator, ale po ich ukończeniu i samodzielnym zainteresowaniu się tematem są świetnymi specjalistami. Teraz pytanie. Może byliby lepsi gdyby ktoś im powiedział, że jest coś takiego jak kompilator i służy do pisania programów. I że oprogramowanie się piszę. Może udałoby się ich zainteresować do samodzielnego zgłebiania wiedzy w tym temacie. I że nie jest to jakiś Rocket-Science. Ale po co ?przecież jak ktoś nie jest ignorantem to się sam zainteresuje. Idąc dalej Twoim tropem proponuje zmianę nazwy 'Informatyka' na 'Obsługa komputera'. Ten post edytował morgan 31.03.2010, 11:01:20 |
|
|
|
Post
#94
|
|
|
Grupa: Administratorzy Postów: 1 552 Pomógł: 211 Dołączył: 7.07.2009 Skąd: NJ |
Mylisz się, znam pare osób które idąc na studia nie wiedziały co to jest kompilator, ale po ich ukończeniu i samodzielnym zainteresowaniu się tematem są świetnymi specjalistami. Wobec tego, na poziomie LO wiedza, że kompilator istnieje nie była im w ogóle potrzebna. Gdybanie to piękna sprawa, szkoda, że ciężko sprawdzić na ile realna. Wiesz, że gdyby babka miała wąsy to by była dziadkiem? Gdybym wybrała inny kierunek studiów, gdybym urodziła się dwa lata wcześniej, gdyby... łapiesz aluzję?Uważasz, że osoba idąca na jakikolwiek kierunek studiów, bez, chociażby minimalnej, wiedzy o nim nie jest ignorantem? To jak nazywają się tacy ludzie w Twoim świecie? |
|
|
|
Post
#95
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 37 Pomógł: 6 Dołączył: 22.10.2007 Skąd: /dev/null Ostrzeżenie: (0%)
|
Wobec tego, na poziomie LO wiedza, że kompilator istnieje nie była im w ogóle potrzebna. Gdybanie to piękna sprawa, szkoda, że ciężko sprawdzić na ile realna. Wiesz, że gdyby babka miała wąsy to by była dziadkiem? Gdybym wybrała inny kierunek studiów, gdybym urodziła się dwa lata wcześniej, gdyby... łapiesz aluzję? No normalnie aż ręce opadają. Według Ciebie to najlepiej uczyć się tylko tego czego sie przyda w życiu. Word, Excel i liczenie własnej kasy to starczy, po co informacje o tej całej matmie wzorach, głupie to jakieś. Najlepiej to niczego nie uczyć a reszty niech się uczy/interesuje we własnym zakresie. Żyjmy w sobie w ciemnogrodzie, a co tam. Tylko jest jedno małe ale, jak ma się interesować 15-16 letni człowiek czymkolwiek jeżeli nie wie od czego zacząć. Cały czas powtarzam że nie chodzi mi o dokładne zgłębianie tematu kompilatorów, tylko o to że on istnieje i służy do tego/owego. Używam czegoś to wiem o tym cokolwiek. Np używam w kuchni soli kuchennej, to wiem z chemii że jest to chlorek sodu, I że składa się on z atomu chloru i atomu sodu. Używam komputera to wiem że programy się piszę i że napisał go człowiek w języku programowania i skompilował go kompilatorem do kodu rozumianego przez procesor ? Widzisz jakieś podobieństwo ? Ale po co ma to wiedzieć człowiek. Przecież to ciemny lud jest. Po co ma wiedzieć takie rzeczy. Gdybanie blablabla. Gdybanie jest całkiem ok i nie, nie rozumiem aluzji. Teraz sobie na przykład myślę, że gdybym w LO wiedział że istnieje coś takiego jak Unix to bym miał olbrzymią z tego frajde i może bym sie bardziej zaczął interesował informatyką zamiast siedzieć pod blokiem z qmplami na ławce. Nie miałem internetu to skąd miałem wiedzieć że coś takiego jest, nikt z moich kolegów mi też nie powiedział. bo oni też nie wiedzieli. Nie lepiej by było gdyby nauczyciel powiedział, że windows to nie jest jedyny system operacyjny na świecie, i że jest coś takiego jak linux i inne systemy operacyjne. I nawet niech godzinę poświęci na omówienie systemów operacyjnych. Co prawda programowałem w pascalu już w podstawówce ale tylko z tego powodu że mój wujek był programistą i mnie tym zainteresował. Uważam że takie rzeczy jak omówienie informatyki jest potrzebne i wiedza w LO na temat WIndows i Office to za mało. Poza tym zauważ, że napisałem, samodzielnie zainteresowali się tematem. Bo ktoś im o tym powiedział. dopiero na studiach. A dlaczego musieli czekać z tym az do studiów, przecież mogli już wczesniej sie zaczac tym interesować. Przez takich ludzi jak Ty którzy uważają, że nadmiar wiedzy jest zbędny. Cytat(Daiquiri) Uważasz, że osoba idąca na jakikolwiek kierunek studiów, bez, chociażby minimalnej, wiedzy o nim nie jest ignorantem? To jak nazywają się tacy ludzie w Twoim świecie? Uważam że taką podstawową wiedzę powinno zdobywać się w szkole i wtedy nikogo nie trzeba będzie nazywać ignorantem. Do tego powinno służyc LO, wskazywać drogę. Ten post edytował morgan 31.03.2010, 11:57:45 |
|
|
|
Post
#96
|
|
|
Grupa: Administratorzy Postów: 1 552 Pomógł: 211 Dołączył: 7.07.2009 Skąd: NJ |
Uważam że taką podstawową wiedzę powinno zdobywać się w szkole i wtedy nikogo nie trzeba będzie nazywać ignorantem. Do tego powinno służyc LO, wskazywać drogę. Ponownie raczysz żartować. W szkole mają informować Cię o każdym kierunku studiów i perspektywach jakie Cię po nim czekają? Od tego jest wszelkiej maści doradztwo w zakresie wyboru ścieżek rozwoju/zawodowych. LO ma nauczyć Cię samodzielnego myślenia co najwyżej. Ale masz oczywiście rację, nie wiem jak w ogóle śmiałam nazwać ignorantem osobę, która wybrała kierunek studiów ot tak, bo ładnie się nazywał i kolega z bloku obok mówił, że to fajne jest. Jesteś co najmniej zabawny, jeżeli uważasz, że ktoś zainteresuje się programowaniem, bo nauczyciel powiedział "Kochane dzieci! To jest program. Program został napisany przez programistę. W jakimś języku programowania. Proszę zapamiętać pojęcie kompilator. Dziękuję za uwagę.". Co przyda się większości młodzieży w życiu: tona płytkich informacji w stylu program, programista, kompilator czy umiejętność formatowania tekstu? Zrozum, że nikogo na siłę nie zainteresujesz programowaniem lub czymkolwiek innym. Jeżeli ktoś będzie chciał poznać c++ to zrobi to, niezależnie od tego czy jego nauczyciel informatyki w LO ledwo obsługiwał pakiet biurowy. Zawsze wydawało mi się, że na poziomie LO wymagana jest umiejętność czytania i (chociażby szczątkowego) zrozumienia. W takim układzie wystarczy jeszcze książka lub dostęp do Internetu i hasło "Informatyka. Zagadnienia ogólne" lub coś w tym guście. I można się zacząć interesować. Ludzie LO nie jest w stanie wlać Wam wiedzy do głowy. Zacznijcie czytać książki, przeglądać wartościowe strony w Internecie, pisać wiersze lub idźcie na zewnątrz pobiegać - zamiast marudzić. Wiesz ile nauczyłbyś się w czasie, który poświęciłeś na tę polemikę? Ahh pewnie nic, bo nauczyciel nie potrafił zmusić Cię do posiadania zainteresowań. PS. Tłumaczę Ci aluzję do gdybania: "Gdybym miała lepszego nauczyciela biologii w LO to poszłabym na medycynę". Czy jesteś w stanie sprawdzić czy faktycznie tak właśnie by było? Nie, dlatego gdybanie możemy sobie odpuścić. |
|
|
|
Post
#97
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 898 Pomógł: 48 Dołączył: 2.11.2005 Skąd: Poznań Ostrzeżenie: (0%)
|
Tylko jest jedno małe ale, jak ma się interesować 15-16 letni człowiek czymkolwiek jeżeli nie wie od czego zacząć. Cały czas powtarzam że nie chodzi mi o dokładne zgłębianie tematu kompilatorów, tylko o to że on istnieje i służy do tego/owego. Hmm, za moich czasów wyglądało to nieco inaczej... Wyobraź sobie, że Internet pierwszy raz zobaczyłem na studiach. Wychowałem się na małej wiosce, i nie miałem pc, ale mimo wszystko dłubałem sobie na comodore/amidze, programowałem jakieś bzdury itp. Przed wyborem liceum zacząłem zastanawiać się nad informatyką... Poprosiłem mamę o zakup książki o komputerach, przeczytałem i pojechałem do niej do pracy bo akurat miała tam PC - pierwszy raz widziałem na żywo taki komputer ;-) Na podstawie książki zacząłem bawić się DOS'em i mi się spodobało. Jako, że wiedziałem, że temat mnie interesuje wybrałem takie liceum. Także reasumując, nie sądzę aby można było zmienić czyjeś życie wspominając na informatyce o kompilatorach. Skoro dziecko z post PGR'owskiej wioski we wczesnych latach 90 mogło choć trochę poznać temat, w którym chciało się kształcić, to nie sądzę aby dzisiejszą młodzież była na tyle nierozgarnięta aby sprawdzić w Internecie co robi się na studiach informatycznych. Jeśli choć trochę ktoś interesuje się w liceum komputerami to wie, że między innymi piszę się na nich oprogramowanie - teraz już wystarczy umiejętność szukania informacji wyniesiona z lekcji informatyki aby dowiedzieć się jak to się robi. |
|
|
|
Post
#98
|
|
|
Grupa: Zarejestrowani Postów: 634 Pomógł: 14 Dołączył: 27.05.2006 Skąd: Berlin Ostrzeżenie: (0%)
|
Cytat Algorytmika i podstawy jakiegoś języka nikomu nie zaszkodzą, a nawet pomogą, żeby wiedzieć, o co w tym chodzi. Śmieszne jest to jak ludzie bronią czegoś a nawet nie wiedzą o czym mówią. Miałem na irc-u dyskusję z thek-iem na ten temat (zapewniam Was, że tam jednak czytałem to co on piszę bo irc ma limit znaków dla jednego zdania ;-P). Otóż załóżmy, że zaczniemy uczyć tych biednych uczniów algorytmiki, teraz powiedz mi jakich algorytmów chcesz ich uczyć? Przeszukiwań? Bardzo fajnie. Rzeczywiście te algorytmy są bardzo przydatne, weź tylko pod uwagę, że będziesz musiał dodać do programu kilka dodatkowych godzin z matematyki, żeby najpierw wiedzieli czym jest Teoria Grafów. Bo przecież nie będziesz ich uczył czegoś czego nie są w stanie zrozumieć bo nie wiedzą na czym się to opiera. Sortowań, zbiorów, metod numerycznych? Fajnie. Dodaj kolejne pare godzin matematyki do programu z podobnego powodu. Baz danych? Kolejne kilka godzin matematyki - Teoria Mnogości/Logika. Można tak wymieniać bez końca.... Dalej... jak ocenisz dane algorytmy stworzone przez tych uczniów? nie zaprzeczysz chyba, że najważniejszym kryterium jest optymalność algorytmu (a w algorytmach z wyższej półki dochodzi jeszcze dokładność rozwiązania). Uczeń nie ma wiedzy matematycznej pozwalającej jemu na obiczenie złożoności algorytmu, wówczas jak uzasadnisz ocenę 3.0 i jak uzasadnisz 5.0? nie możesz. WebCM, z całym szacunkiem, ale nasłuchałeś albo naczytałeś się kilku słów kluczowych i pierdzielisz głupoty jak najęty. Dowiedz się najpierw czym jest algorytmika, jakie są wymagania wstępne, żeby uczyć się tego przedmiotu a dopiero wtedy wymagaj. Nie bez powodu jest ona na studiach dopiero po tym jak przerobi się 7 różnych rodzajów matematyki. |
|
|
|
Post
#99
|
|
|
Grupa: Moderatorzy Postów: 4 362 Pomógł: 714 Dołączył: 12.02.2009 Skąd: Jak się położę tak leżę :D |
Morgan... Ale czasy teraz i 10-15 lat temu to eony w informatyce dla zwykłego użytkownika. Nikt wtedy nie znał wypasionych systemów operacyjnych czy sprzętu bo one dopiero raczkowały, albo nie istniały. Większość softu była dedykowana. W szkole jedyne co mogłeś poznać to DOS, kilka programów na nim używanych i... reszta to już była dla większości czarna magia z niemal zerową "userfriendlnością". Porównaj to do chwili obecnej, gdzie wszystko miga, tańczy i tylko kanapek nie robi (IMG:style_emoticons/default/winksmiley.jpg) Wybór jest tak szeroki, że nie wiadomo co włożyć do programu nauczania. Więc robi się ten minimum, który ma rzekomo wyrobić nawyk samodzielnego pogłębiania wiedzy. Co z tego, że część patrzy na niego z politowaniem, skoro dla większości jest nawet on za trudny. Jednostki zainteresowane, dociekliwe, same znajdą co chcą w necie i się same nauczą. Nawet bez chodzenia na jakiekolwiek lekcje mające im to przybliżyć. Użyją prostego języka, a dokładne frazy i precyzyjniejsze słowa kluczowe znajdą w czytanych materiałach.
Tyle, że oczywiście MEN uważa, że skoro mają trudności to trzeba poziom obniżyć. Następne pokolenie nawet te niskie uznaje za trudne i znów obniżają w MEN wymagania. Kółko się zamyka. Za kilkanaście pokoleń w liceum chyba będzie nauka na poziomie tabliczki mnożenia, bo to hardcore umieć mnożyć w pamięci mając kalkulator. Program nie nadąża za postępem kompletnie. To co teraz jest na olimpiadach (na dodatek z błędami, co tylko pominę milczeniem ), kiedyś było normalnym materiałem nauczania. Nie chcę więc jego zwiększania bo ludzie zdechną. Chcę by materiał był na w miarę normalnym poziomie bez skoków w żadną stronę. A tymczasem obniża się go notorycznie zamiast starać utrzymać na stałym poziomie poprzez dostosowywanie do aktualnego zapotrzebowania. EDIT: Odniosę do posta nasty'ego. Rozmawialiśmy i ja podawałem swoje zdanie, on swoje. Temat uznaję w sumie za nierozstrzygnięty. Nasty ma w pewnych punktach rację (infa to dużo matmy, co już nieraz w tym temacie podnosiłem), w innych ja trafiałem w problem. Prawda jest gdzieś pośrodku jak zwykle. Nie będę się rozpisywał, ale problem utknął w miejscu gdy chodzi o ocenę. Ja podałem przynajmniej 4 kryteria oceny przeze mnie algorytmu z punktu widzenia "nauczyciela". Optymalność była tylko jednym z nich, i jak zaznaczyłem w rozmowie, wcale nie najważniejszym dla mnie. Powiedziałbym, że podejście nasty'ego było syntetyczne ( od szczegółu do ogółu ). Ja podchodziłem analitycznie ( od ogółu do szczegółu ). Patrzyliśmy więc na to samo z kompletnie różnych stron. |
|
|
|
Post
#100
|
|
|
Newsman Grupa: Moderatorzy Postów: 4 005 Pomógł: 548 Dołączył: 7.04.2008 Skąd: Trzebinia/Kraków |
jak zobaczyłem maturę próbną z matematyki to ogarnął mnie śmiech. działania na procentach? toż to poziom gimnazjum. wielomian stopnia 3? żenada. i później taki ktoś przychodzi na studia (albo i nie bo już przecież nie ma wojska) i ma problem ze zbadaniem jakiejś prostej funkcji...
|
|
|
|
![]() ![]() |
|
Aktualny czas: 12.06.2026 - 22:19 |